Yongguk wychylił się ze swojego fotela i spojrzał na nich z uśmiechem na twarzy. Pierwszy raz od dawna mieli dwa dni wolnego i postanowili to wykorzystać. Wybrali się nad morze. Raper bardzo chciał, żeby Diana jechała z nimi, jednak uparła się, aby dać mu trochę spokoju. Nie przeszkadzała mu jej obecność. Jej ciągły uśmiech i ciepłe przysposobienie rozgrzewały jego serce. Miło było patrzeć na jej puchlną twarz. Czuł też dziwną satysfakcję. Był niezmiernie zadowolony, że miał ją tylko dla siebie. Od kiedy był takim egoistą?
- Chłopaki, przestańcie- powiedział i trzepnął Daehyun'a i Youngjae'a po głowach. Ci spojrzeli na niego z wyrzutem, jednak uspokoili się. Ich obrażone miny przywodziły na myśl obrażonych siedmiolatków. Wszyscy w samochodzie wybuchnęli śmiechem.
Zza zakrętu wyłoniła się błyszcząca tafla. Mimo jesiennego popołudnia dzień był przyjemnie ciepły. B.A.P rozłożyli namioty na plaży. Pierwszy raz od dawna udało im się uwolnić od ekipy, kamer, mikrofonów, a co najważniejsze od fanów.
Miło było spędzić czas w gronie przyjaciół, jednak Yongguk przyłapał się na tym, że jego myśli powracały nieustannie do Diany. Zaczął niepokoić go fakt, że ciągle o niej myślał.
- Więc, kto z kim śpi w namiocie?- Himchan klasnął w dłonie i uśmiechnął się szeroko. JongUp zajął się przygotowywaniem ogniska.
- Ja śpię z Daehyun'em- Youngjae przyciągnął starszego do siebie.
- Kto powiedział, że ja chcę spać z tobą w jednym namiocie?- Daehyun uśmiechnął się kpiąco i ztrząsnął z ramienia dłoń przyjaciela. Youngjae zrobił usta w ciup.- Już dobra, dobra...- jęknął cierpiętniczo wokalista i sięgnął po piankę.
- Mojej uroczej buźce nie można odmówić- Youngjae wyszczerzył się szeroko.
- Uważaj, żebym czasem nie trafił w twoją buźkę gorącą pianką- ostrzegł żartobliwie Daehyun, jednak młodszemu wokaliście groźba wydała się dziwnie poważna.
- Himchan, śpisz ze mną. Mamy do pogadania- Yongguk spojrzał na niego, przypominając sobie kilka momentów, w których Diana omal nie pluła w stronę visual'a. Ciekawe o czym to Himchan tak gorąco rozmyślał?
- Co ja takiego zrobiłem?- visual zmarszczył brwi.
- Zbyt popuściłeś wodze fantazji- mruknął lider i nabił piankę na patyk. Osobiście lubił swoją prywatność, ale nie wiedzieć czemu fakt, iż Diana grzebała w głowach innych, zaczął go bardzo denerwować.
Himchan spojrzał na Yongguk'a nierozumiejącym wzrokiem. Przecież niczym ostatnio nie wkurzył rapera, więc czemu ten wyglądał, jakby chciał mu powyrywać kłaki? Visual chciał zapytać o to lidera, jednak Youngjae mu to uniemożliwił. Wokalista wepchnął mu piankę do buzi i poruszył jego żuchwą, imitując żucie. Himchan trzepnął go po ręce i rzucił w niego opakowaniem żelków. Młodszy złapał je w locie, otworzył paczkę i wepchnął sobie kilka z nich do ust. Kiedy jednak Zelo poprosił go, aby się z nim podzielił, ten uciekł w stronę morza i stwierdził, że prędzej zgoli się na łyso niż odda komukolwiek oprócz Daehyun'a swój skarb.
Wszyscy śmiali się, jak szaleni, kiedy Zelo ganiał Youngjae'a po plaży. Patrząc na grupkę siedzącą pod drzewami, można by rzec, że na biwak wybrała się zgraja przedszkolaków, a nie prawie dorośli mężczyźni.
Diana uśmiechnęła się smutno, obserwując swoich idoli. Zastanawiała się, czy na pewno dobrze zrobiła, nie mówiąc Yongguk'owi o tym, że zamierza za nimi podążyć. Zaczynała mieć naprawdę złe przeczucia, a te jeszcze za życia nie zawiodły jej ani razu. Czy więc mogła się mylić, jeśli wszystkie jej zmysły wyostrzyły się i biły na alarm? Miała wrażenie, jakby niebezpieczeństwo czyhało tuż za rogiem, więc w razie jakiegokolwiek ataku, wolała być w pobliżu. Dziewczyna westchnęła ciężko i przysiadła na gałęzi jednego z oddalonych od namiotów drzew.
Spojrzała w stronę morza.
Słońce zachodziło, a jego pomarańczowa aura odbijała się w falującej tafli. Kiedyś nie doceniała wielkości i blasku Słońca, a teraz żałowała, że być może nigdy już nie poczuje na skórze jego ciepła. Diana znów westchnęła i odrzuciła długie włosy na plecy. Nagle kątem oka dostrzegła dziwny cień. Zwróciła się w stronęyh rozmytego kształtu, który niespodziewanie przybrał formę mężczyzny. Nastolatka zmarszczyła brwi i zeskoczyła na ziemię.
- Kim jesteś?- powiedziała cicho, mając nadzieję, że Yongguk nie będzie w stanie jej dostrzec.
- Nie bój się- usłyszała, kiedy ciemna postać stała się wyraźna. Diana ujrzała młodego mężczyznę, ubranego w ciemny garnitur. Jego włosy, sięgające karku falowały, jakby unoszone prądem morskim. Mężczyzna podszedł do niej powoli, a nastolatka mogła lepiej przyjrzeć się jego twarzy. Miał bardzo specyficzną, jednak harmonijną urodę. Jego ciemne, lekko skośne oczy dowodziły, że w jego żyłach płynęła azjatycka krew. Diana miała jednak wrażenie, iż miał też korzenie europejskie. Krótkie trzy słowa, które wypowiedział przesycone były wyraźnym, francuskim akcentem.
- Kim jesteś?- powtórzyła swoje pytanie i cofnęła się. Przekrzywiła głowę, a w jej oczach odbiła się ostrożna podejrzliwość. Spotkała kilka razy błąkające się dusze, jednak żadna nie zwróciła na nią uwagi. Póki eteryczne egzystencje nie zostaną w sposób bezpośredni połączone ze soba, są względem siebie obojętne. Zupełnie jak plastik i prąd elektryczny.
- Jestem Nieumarłym. Zupełnie jak ty- odpowiedział mężczyzna.
- Czego chcesz?- Diana spojrzała w stroną namiotów B.A.P. Miała nadzieję, że przybysz nie miał złych zamiarów. Wolałaby z nim nie walczyć na oczach Yongguk'a.
- Twój ton jest bardzo nieuprzejmy. Myślałem, że jesteś lepiej wychowana- mruknął mężczyzna i podążył za wzrokiem dziewczyny. Uniósł brew i spojrzał jej w oczy z dziwnym wyrazem twarzy.- Zadziwiające. Jesteś z nim już tyle czasu. Aż trudno w to uwierzyć- przybysz pokręcił zszokowany głową.
- Skąd wiesz, od kiedy z nim jestem?- Diana przełknęła nerwowo, kiedy przeszył ją niepokojący blask czarnych oczu.
- Obserwuje cię od jakiegoś czasu- przyznał mężczyzna, a w świadomości Diany zaświeciła się ostrzegawczą lampka. Facet musiał coś chcieć, skoro się nią interesował. Dziewczyna cofnęła się o krok, gotowa do możliwej próby ataku.- Nie zamierzam cię skrzywdzić- obiecał domyślnie.
- Więc czemu...- Diana nie zdążyła dokończyć pytania, gdyż przybysz zmaterializował się nagle tuż przed nią. Nachylił się nad nią, a jej serce zabiło niespokojnie.
- Powiedzmy, że zainytrygowała mnie twoja postawa. Mogłaś go nie ratować. Twój wyczyn skazał cię na dłuższą tułaczkę, a mimo to pogodziłaś się ze swoim losem- jego twarz znalazła się niebezpiecznie blisko jej.- Egzystencja na krawędzi życia i śmierci jest bardzo wyczerpująca psychicznie, a mimo to, radzisz sobie doskonale...- pokiwał z uznaniem głową i odsunął się od niej. Diana z trudem powstrzymała się od westchnięcia ulgi.- Poza tym, możesz potrzebować pomocy...
- Jak się wogóle nazywasz?- nastolatka odgarnęła grzywkę z czoła.
- Nazywam się Jean- mężczyzna skłonił się kurtuazyjnie. Diana mu nie ufała. Dziwny błysk w jego oczach sprawił, że przeszły ją ciarki po plecach.
- W czym dokładnie chcesz mi pomóc?- dziewczyna spojrzała na Daehyun'a, którego Youngjae zepchnął na piasek i zaczął łaskotać.
- Na przykład, w tym?- Jean skinął głową w kierunku morza. Diana zmarszczyła brwi i podążyła za jego wzrokiem i zamarła, a następnie zaklęła. Skupiła się i zmaterializowała tuż przy brzegu.
Tuż nad powierzchnią wody zawisła Mścicielka. Wpatrywała się uważnie w postać Yongguk'a, który wchodził akurat do namiotu. Wydawało się, że dziewczyna wogóle nie dostrzegła Diany. Czarnowłosa dziewczyna uniosła rękę i skierowała jej wnętrze ku namiotom B.A.P.
Siedemnastolatka znów zaklęła, kiedy zewsząd otoczył ją nieprzyjemnie zimny wiatr. Podmuchy targały jej włosami i uderzały bezlitośnie w twarz. Diana spojrzała zaniepokojona w stronę plaży. Chłopaki schowali się w namiotach.
- Jasna cholera!- warknęła Diana, kiedy Mścicielka podążyła powoli w stronę brzegu. Ten głupi duch zaczął ją naprawdę wkurzać.
Zjawa znalazła się niebezpiecznie blisko obozu B.A.P, kiedy nagle czas się zatrzymał. Siedemnastolatka rozejrzała się dookoła i ostrożnie okrążyła zastygłą postać. W jej czerwonych oczach odbijała się, dosłownie, żądza mordu. Diana aż wzdrygnęła się, czując nagromadzone w złowrogiej aurze negatywne emocje.
- Mówiłem, że możesz potrzebować pomocy- usłyszała tuż przy uchu głos Jean'a. Odskoczyła i zawisła w powietrzu. Spojrzała znów na twarz Mścicielki, a późnej w oczy w mężczyzny.
- Ciekawość to jedno, ale zainteresowanie zazwyczaj nie idzie w parze z pomocą- stwierdziła Diana, uśmiechając się kpiąco.
- Rzeczywiście- przyznał Jean.
- Czego ty ode mnie chcesz?- mężczyzna zastanowił się chwilę.
- Chciałbym lepiej poznać twój sposób funkcjonowania... To, co robisz, wbrew pozorom, nie jest zbyt charakterystyczne dla Nieumarłych. Tacy jak my robią wszystko, aby wrócić do życia. Natomiast ty, Diano, wykazujesz niesamowite wręcz pokłady empatii- Jean machnął ręką, a Mścicielka tak szybko, jak się pojawiła, zwyczajnie zniknęła.
- Co z nią zrobiłeś?
- Nie martw się. Nie zniknęła na dobre. Chociaż prawdopodobnie, jest do powód do obaw- stwierdził po chwili.- Dziewczyna łatwo nie odpuści, a jej chęć zemsty daje jej taką energię, której sama nie pokonasz- Jean założył Dianie włosy za ucho. Dziewczyna odtrąciła jego rękę.
- Nie ufam ci- powiedziała wprost.
- Wiem. Zaufanie trudno jest zbudować, jednak mam nadzieję, że w końcu mi się uda- Diana prychnęła i podążyła w stronę namiotów. Bez problemu przeszła przez ścianę z wodoodpornego materiału i nachyliła się nad uśmiechniętym Yongguk'iem. Odetchnęła z ulgą, widząc, że nic mu nie jest. Odgarnęła mu włosy z czoła, wiedząc, że nic nie poczuje. Opuściła po chwili namiot. Kiedy to zrobiła, czas znów zaczął płynąć. Zignorowała Jean'a, który pojawił się nagle obok niej i zajrzała do namiotu Zelo i JongUp'a.
Diana zmarszczyła brwi, widząc szamotającego się we śnie maknae. Znowu ta cholerna zjawa. Dziewczyna westchnęła i dotknęła delikatnie czoła chłopaka. Maknae momentalnie się uspokoił. Nigdy nie była zbyt utalentowana wokalnie, ale we śnie wszystko wydawało się lepsze. Zwłaszcza jeśli lekko się go zmanipulowało.
- Moim zdaniem, za bardzo ingerujesz w ich życie- stwierdził Jean. Diana zignorowała jego słowa i wróciła momentalnie na plażę.
- Pomożesz mi?- zapytała po długiej wewnętrznej walce z dumą i wątpliwościami.
- Owszem. Jednak chłopak nie może wiedzieć o mojej obecności- zastrzegł sobie Jean.
- Nie będzie cię widział?- mężczyzna pokręcił głową.- Jaką mogę mieć pewność, że nie chcesz w jakiś sposób skrzywdzić mnie albo ich?- Diana skinęła w stronę rozłożonych namiotów.
- Pomogłem ci- Jean uniósł brew.
- To o niczym nie świadczy, poza tym, ręką może machnąć każdy- nastolatka skrzyżowała ramiona na piersi.
- Czy czujesz w moim towarzystwie jakąś negatywną aurę?- zastanowiła się chwilę. Co fakt, to fakt. Energia Jean'a pozostawała neutralna, jednak dopiero co go poznała. Jaką mogła mieć pewność, że gdy tylko odwróci się na moment, Jean nie wykorzysta sytuacji i nie skrzywdzić jej albo kogoś z B.A.P?
- Czy ty czasem nie masz swojej misji? Dlaczego chcesz marnować czas na mnie?
- Już mówiłem. Zaintrygowałaś mnie- Jean przekrzywił głowę. Diana wiedziała, że mężczyzna pod nonaszalanckim tonem skrył jakieś kłamstwo, ale nie była głupia i wiedziała, że jego pomoc może być przydatna. Westchnęła ciężko. Chyba nie miała wyboru.
- Obiecujesz, że nie będziesz mieszał się, dopóki Mścicielka się nie pojawi?
- Zgoda. Obiecujesz odpowiedzieć na każde z moich pytań?- zmarszczyła brwi.
- Zależy, czego będą ddotyczyć...
Jean uśmiechnął się tajemniczo i zniknął bez słowa. Robiło się coraz dziwniej, a Diana coraz bardziej obawiała się, że nigdy już nie odzyska życia...
Wyszedł z namiotu, kiedy głośne podmuchy ucichły. Od pewnego czasu miał wrażenie, że obserwowały go zagubione we wściekłości oczy. Rozejrzał się dookoła. Księżyc skrył się za chmurami. Odwrócił się w stronę morza i zamarł zszokowany.
Na plaży stała Diana. Jej długie, mahoniowe włosy targała lekka bryza. Naprawdę wyglądała jak anioł zesłany z nieba, a Yongguk zaczął powoli rozumieć, dlaczego na jej widok zawsze przyspieszało mu serce. Miłość? Zakochał się w duchu? Nie, nie mógł czuć czegoś takiego do dziewczyny, która nie żyła i, która, i tak w końcu miała zniknąć, pozostawiając po sobie pustkę.
Kręcąc głową i karcąc się za niedorzeczność własnego stwietrzenia, podszedł do dziewczyny.
- Mówiłaś, że zostajesz w mieście- wyszeptał. Diana spojrzała na niego przez ramię. Miała dziwny wyraz twarzy, jakby trapiło ją coś, czego nie dostrzegał.
- Nudziło mi się- mruknęła cicho i rozpostarła szeroko ramiona, rozciągając mięśnie. Odetchnęła głęboko i przywdziała na twarz pogodny uśmiech.- Nie możesz spać?
- Tak. Stwierdziłem, że pójdę na spacer- Yongguk przyjrzał się uważnie twarzy Diany, szukając w niej jakiejś wskazówki. Jej usta może i były rozciągnięte w uśmiechu, ale w oczach wciąż błyszczało dziwne niezdecydowanie i niepewność.- Wszystko w porządku?
- Tak, czemu?
- Wyglądasz, jakby coś cię martwiło...
- Zlituj się!- Diana parsknęła śmiechem.- Jestem duchem. Naprawdę myślisz, że życie pozagrobowe usłane jest rózami? Poza tym, od dłuższego czasu mieszkam z szóstką facetów. Cholernie frustrujące jest to, że na codzień widuje swoich idoli, a nawet nie mogę z nimi porozmawiać...- zmarszczyła zabawnie nos.
- Ja ci nie wystarcze?- mruknął Yongguk, który słysząc wzmiankę o przyjaciołach, poczuł niepokojąco frustrujące napięcie w okolicy serca.
- O... Czyżbym słyszała w twoim głosie nutki zazdrości?- dziewczyna zachichotała, widząc naburmuszoną minę rapera. Pokręciła głową i złapała go za rękę. - Chodź, oppa. Chciałeś iść na spacer- piciągnęła chłopaka w stronę wydm.
Szli w ciszy przez dłuższą chwilę. Yongguk co rusz spogladał na twarz Diany. Ta maszerowała żwawym krokiem, nie zauważając nawet, że wciąż ściskała ciepłą dłoń lidera. Zapewne było to spowodowane po części tym, że nie odczuwała w żaden sposób temperatury jego ciała. Dopiero, kiedy kątem oka spostrzegła, że Yongguk spogląda na ich połączone dłonie, zawstydziła się i schowała rękę do kieszeni. Uciekła wzrokiem w bok. W tym samym momencie Yongguk podążył za jej ruchem i splótł ich palce, czując na skórze eteryczny chłód. Wrażenie było dziwne, ale zarazem przyjemne.
Diana zamrugała zdziwiona i spojrzała w oczy rapera. Nie przeszkadzało jej takie zachowanie. Bolał ją jednak fakt, że przywiazała się do chłopaka, a przecież nie było im przeznaczone pozostanie razem. Powinna izolować się od niego. Oddalić na tyle na ile mogła, a nie zbliżać się do jego duszy i coraz bardziej się w nim zakochiwać.
Nastolatka przygryzła wargę i uciekła wzrokiem w stronę wody. Zawsze chciała znaleźć się w takiej sytuacji. Która dziewczyna nie marzyła o romantycznym spacerze po plaży z ukochanym? Los znów uparcie z niej kpił i nieustannie pokazywał jej konsekwencje próby samobójczej. Zbierało jej się na łzy.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz